W naszym kraju ciągle żywa jest tradycja husarii, szwoleżerów i ułanów. Nie da się ustalić, kiedy nasi prapradziadowie po raz pierwszy grupowo i z obnażonymi mieczami rzucili się konno na przeciwnika, ale ponad wszelką wątpliwość można określić, kiedy doszło do ostatniej szarży. Wydarzyło się to 1 marca 1945 r. pod wsią Żeńsko. Wzięli w niej udział ułani 1. Warszawskiej Samodzielnej Brygady Kawalerii wchodzącej w skład 1. Armii Ludowego Wojska Polskiego. Jednostkę sformowano na terenie Związku Radzieckiego. W jej szeregach walczyli prawdziwi ułani, weterani września 1939 r., których los (a najczęściej NKWD) rzucił za Ural.
1 marca 1945 r. od godzin porannych Żeńsko próbowali bezskutecznie zdobyć polscy piechurzy, wspierani przez polskie czołgi. Powiódł się dopiero błyskawiczny atak kawalerii. Wydaje się, że dla krzepko trzymających się Niemców absolutnym zaskoczeniem była konna szarża ułanów. Trwał przecież szósty rok totalnej wojny prowadzonej z użyciem samolotów, czołgów i rakiet. Zaledwie pięć miesięcy później Amerykanie po raz pierwszy w dziejach ludzkości użyli broni atomowej, a tymczasem na polach pod Żeńskiem pojawili się uzbrojeni żołnierze na galopujących koniach! Szarża ułanów przyniosła doskonały rezultat - oskrzydleni Niemcy ustąpili pola i w pośpiechu opuścili zabudowania wsi.
Jadąc do Żeńska od strony Żabina, na rozwidleniu dróg (przy drogowskazie z napisem: Żeńsko 1) postawiono głaz z tablicą upamiętniającą "ostatnią szarżę ostatnich ułanów Rzeczypospolitej".